poniedziałek, 26 stycznia 2015

Published 14:21 by with 4 comments

Ciasteczka czekoladowe z masłem orzechowym

Jedne z lepszych ciastek, jak nie najlepsze jakie do tej pory jadłam. W założeniu mogą przetrwać nawet tydzień w szczelnie zamkniętym pojemniku, ale moje nie dotrwały nawet do końca dnia :). Wszystkie jeden po drugim zostały spałaszowane... pochłonięte po prostu. Nawet nie zdąrzyłam zrobić im zdjęcia w jakimś ciekawszym ujęciu.





Składniki:
  • 1 i 1/2 szklanki mąki
  • 1/3 szklanki kakao
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 17,5 dag miękkiego masła
  • 1/2 szklanki brazowego cukru
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 20 dag gorzkiej czekolady, bardzo drobno startej
  • 1/3 szklanki masła orzechowego
  • 1/4-1/3 szklanki cukru pudru

 Piekarnik rozgrzewamy do temp. 170 stopni. Dwie lub trzy blachy wykładamy papierem do pieczenia. W małej misce mieszamy mąkę z kakao i szczyptą soli. Masło ucieramy z cukrem na puszystą masę, dodajemy ekstrakt waniliowy. Dodajemy połowę startej czekolady i wymieszane suche składniki. Z masy formujemy 40 małych kulek (ok. 1,5 dag każda) i odstawiamy. W misce masło orzechowe łączymy z cukrem pudrem. Zaczynamy od 1/4 szklanki cukru pudru i dodajemy nieco więcej, jeśli masa nie jest wystarczająco sztywna, by utrzymać swój kształt. Ugniatamy delikatnie, aż masa będzie gładka, a następnie dzielimy na 40 małych kawałków.Kulkę ciasta rozpłaszczamy, na środku nakładając nadzienie i owijamy wokół ciastem, aby je zakryć. Układamy na przygotowanych blachach. Naciskamy, aby je lekko spłaszczyć. Pieczemy przez 10 minut. Są gotowe, kiedy wierzch zacznie delikatnie pękać. Schładzamy na blasze przez 10 minut, a następnie przenosimy na kratkędo całkowitego ostygnięcia. Można polać je jeszcze czekoladą.
      edit

4 komentarze:

  1. Do zrobienia! Kocham masło orzechowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam, bo naprawdę są genialne w smaku :)

      Usuń
  2. Widzę, że znalazły małego amatora :) Wcale się nie dziwię, bo wyglądają naprawdę pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tak, to właśnie mój Żywioł... tego dnia nie miałabym nawet jak zmontować małej "sceny" do zdjęć...zresztą jak jest w domu i robię jakieś słodkie ujęcia to ona zawsze czatuje na koniec poza kadrem, żeby od razu przechwycić z talerza kąsek

      Usuń