poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Published 15:52 by with 2 comments

Owsianka z owocami sezonowymi na zimno

Ostatnio nasze śniadanie wygląda tak: wstaję, robię kakao z litra mleka, a następnie mam czas na przyrządzenie właściwego śniadania, czyli najczęściej owsianki. Młody wypija z tego praktycznie 1/3 kakao - on je uwielbia, a i dla mnie stało się to już swoistym rytuałem. Ostatnio śmiałam się do A., że powinniśmy z zakupów wracać ze zgrzewkami mleka - idzie nam go sporo, zarówno roślinnego (do owsianek) jak i krowiego (do kakao). Jedyne co mnie drażni to ta sterta plastiku do wynoszenia codziennie. Już nie mogę się doczekać, aż znowu zaczniemy brać mleko z mlekomatu. Nasz niestety zlikwidowano, ale kolejny stoi obok miejsca, gdzie Żywoł chadzał na angielski - a już niedługo zaczną się zajęcia, więc pewnie powrócimy do tego sposobu zakupu mleka.

Pomimo częstej zmiany owoców do owsianki standardowa wersja troszkę mi się ostatnio przejadła, więc szukam alternatyw. Jedną z nich jest była ostatnio owsianka na zimno z jabłkiem, bananem i innymi owocami sezonowymi. Mówię Wam, pycha! Dodatkowy plus ode mnie dostaje za szybkość przygotowania, bo w zasadzie większość czynności wykonujemy wieczór wcześniej.




Składniki (4 porcje):
  • 150g płatków owsianych
  • 2 łyżki otrębów
  • 1 łyżka siemienia lnianego
  • 40g pestek dyni i słonecznika
  • 1 jabłko, starte na grubej tarce
  • 500ml mleka (może być roślinne)
  • 75g jogurtu
  • 150g borówek lub malin (lub tego i tego)
  • 1 pokrojony w plasterki banan


  1. Poprzedniego dnia wieczorem namocz płatki i nasiona. Wsyp je do dużej miski, dodaj starte jabłko, wymieszaj z mlekiem. Zakryj folią plastikową i wstaw na noc do lodówki.
  2. Rano płatki podziel na 4 miseczki, nałóż łyżkę jogurtu, maliny i borówki, banan. Kto woli bardziej słodką wersję może polać też miodem. 
Smacznego.
Read More
      edit

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Published 16:21 by with 0 comment

"Nowa kuchnia wegetariańska" - recenzja

Dawno już nie było recenzji na blogu żadnej książki, choć kilka już mi się nazbierało i czeka w kolejce. Dziś pora na "Nową kuchnię wegetariańską", którą to dostałam z wydawnictwa Vital.



"Książka ta jest zachętą do częstszego spożywania produktów roślinnych. Autorzy, wegetarianie z długoletnim stażem, komponują potrawy tak, aby stanowiły pełnowartościowe posiłki i proponują 450 przepisów na smaczne i łatwe w przygotowaniu dania główne, zupy, sałatki, napoje i sosy. Przedstawiają też wykaz produktów żywnościowych i ziół pomocnych przy usuwaniu wielu powszechnych dolegliwości oraz spis witamin i składników mineralnych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Rośliny zawierają substancje chemiczne, które zapobiegają chorobom i mogą je leczyć. Dzięki zaprezentowanej w książce diecie obniżysz możliwość wystąpienia chorób serca, poprawisz metabolizm i wydłużysz życie. Z łatwością pozbędziesz się alergii, oczyścisz narządy oraz poprawisz pamięć. Jedz na zdrowie! "

Tak, to prawda. Dietą można wyleczyć wiele schorzeń. Szkoda tylko, że współcześni lekarze tak mało wiedzą na ten temat. Szczególnie nadmierne spożywanie mięsa ( jak byłam mała, często słyszałam, żebym "tylko zjadła mięsko" jak już nie dam rady dojeść całej porcji obiadowej, którą mi nałożono... daleko nie muszę szukać, w śród moich znajomych i rodziny ten "tekst" jest nadal wielce popularny). może prowadzić do różnych schorzeń, jak np. zdiagnozowana ostatnio, po czyli rawie dwóch latach leczenia (ostatnio nawet już na parkinsona) dna moczanowa u mojego ojca. Czyli popularna kwasica organizmu zwana też podagrą (w zależności jakie stawy zaatakuje). No cóż, u mojego ojca zaatakowała prawie wszystkie do tego stopnia, że nie był w stanie się już poruszać. A wystarczyłoby więcej warzyw w diecie - teraz to już przymusowo.

Wracając do publikacji to jest to na pewno ciekawa pozycja dla osób zgłębić temat diety opartej na warzywach. Znajdziemy tu pełen wykaz tabel gdzie i w jakich ilościach znajdziemy newralgiczne składniki (takie jak żelazo czy białko) z którymi większość wegetarian ma problemy. 

Przepisów jest ogrom, bo aż 470. Aczkolwiek mnie, jako wzrokowcowi najbardziej brakuje barwnych ilustracji przedstawiających dane przepisy. Wiadomo nie od dziś przecież, że je się oczami. Przepisy zostały podzielone na: sałatki, dania obiadowe, zupy, sosy, pasty do pieczywa oraz ciasta i desery. Jedyne w nich co mi przeszkadza to "zawartość puszkowanych rzeczy" w przepisach, które ja osobiście wolałabym zastąpić ich świeżymi odpowiednikami.


Książkę można kupić na stronie wydawnictwa Vital.
Read More
      edit

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Published 10:27 by with 1 comment

Kremowa kalafiorowa

Tym razem piszę do Was z nad morza. Pogoda nas nie rozpieszcza. Dziś jest przynajmniej ciepły dzień, ale to pada to wychodzi słońce. Dobrze, że choć przed samym wyjazdem zaopatrzyliśmy się w namiocik w Dekatlonie na plażę. Zdecydowanie był to dobry zakup. Myślałam, że trochę odpocznę od gotowania tym bardziej, że ostatnio odczuwam pewną blokadę. Pomimo tylu świeżych warzyw, które aż wołają do mnie ze straganów nie potrafię wymyślić z nich nic sensownego... Być może za dużo w głowie mi się tam kotłuje rzeczy, które chciałabym, ale nie mogę z różnych względów. W każdym bądź razie myślałam, że odpocznę, a tu staję przed kolejnym wyzwaniem.W miejscowości w której jesteśmy w jadłodajniach króluje ryba i mięso :/ a w lokalizacji, którą wynajmujemy brak garnków w aneksie kuchennym. A raczej jest ich bardzo mało i są wędrujące... wędrujące po pokojach. Dziś nawet wstałam wcześniej z nadzieją, że zawczasu ugotuję kilka rzeczy na śniadanie i tu przysłowiowy "klops". Jak ugotować obiad bez garnków? To jest dopiero wyzwanie... Dobrze, że choć gofrownicę wzięłam z domu :).



Składniki:
  • masło
  • nieduża cebula cukrowa
  • 2 korzenie pietruszki
  • 1/2 bulwy selera
  • 3 ziemniaki
  • 300g kalafiora (może być mrożony)
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa
  • płatki drożdżowe
  • śmietana
  • koper
  1. W garnku rozgrzewamy łyżkę masła, wrzucamy posiekaną cebulę i szklimy. Dokładamy obrane, pokrojone pietruszki, selera i ziemniaki, zalewamy 1l wody (może być też bulion warzywny) i gotujemy około 5 minut. 
  2. Wrzucamy kalafiora i gotujemy do miękkości. Kilka różyczek odławiamy, a zawartość garnka miksujemy na krem. Przyprawiamy solą, pieprzem, gałką i śmietaną. Dodajemy sporą garść płatków drożdżowych. Wrzucamy odłożone kalafiory. Posypujemy posiekanym koperkiem.
 Smacznego.
Read More
      edit