Chałwa... pamiętam z dzieciństwa jak moja mama przywoziła ją z wypraw na Węgry... pamiętam jak powolutku z bratem ją wyjadaliśmy z dużej metalowej puszki... musiała być pyszna skoro wspomnienie o niej przetrwało w mej pamięci taki szmat czasu... i nigdy nie sądziłam, że jest tak prosta w wykonaniu i że w zasadzie, by ją zrobić potrzebujemy jedynie trzech składników plus być może dodatkowo chęci... aczkolwiek pracochłonna też nie jest, trzeba jej tylko dać czas w lodówce po leżakować... patrząc na składy odpowiedników sklepowych naprawdę jestem zaskoczona ich długością... i cenami...
Składniki:
Read More
Składniki:
- 2,5 szklanki łuskanego słonecznika
- 4 łyżki pasty tahini (najlepiej domowej, albo takiej robionej w 100% z sezamu bez dodatku oleju)
- 4 łyżki płynnego miodu
- Słonecznik prażymy na suchej patelni, tak by nabrał delikatnego aromatu. Nie dopuszczamy jednak by się za mocno przyrumienił.
- Podprażony słonecznik studzimy i miksujemy na bardzo drobny piasek. Ja do tego celu użyłam wyciskarki wolno obrotowej do soków z końcówką do mielenia kawy. Dzieciaki mają przy tym zawsze najlepszą zabawę.
- Do zmielonego słonecznika dodajemy tahini oraz miód i całość mieszam już ręką ugniatając. Potem przekładam do blachy (szerszej keksówki) wyłożonej papierem do pieczenia i ugniatam dobrze masę.
- Do masy można dodać jeszcze bakalie jak kto woli, myślę, że świetnie pasowały by do niej rodzynki. Chałwę wstawiamy do lodówki na co najmniej trzy godziny (u mnie stała przez noc). Testowo zostawiliśmy kilka kawałków poza lodówką na weekend i zasadniczo też nic się z nią nie działo - ani nie obsychała, nie rozsypywała się, konsystencja i smak pozostały jak w oryginale.
Smacznego.







